Pogrzeb mjr. Jana Piwnika "Ponurego" Wykus 1988

Patriotyczne rekolekcje Wykus 88

 

     To co stało się w dniach 10-12.06.1988 na polanie Wykus było jedną z najpiękniejszych manifestacji niepodległościowych w historii Polski Ludowej.

 

Sprowadzenie znad Niemna po osiemnastu latach starań z Nowogródczyzny w rodzinne strony prochów żołnierza, cichociemnego i bohaterskiego dowódcy AK majora Jana Piwnika „Ponurego” było przeżyciem niezwykłym dla nas wszystkich.

W rocznicę agresji Związku Radzieckiego na Polskę, 17 września 1987 r. do kraju sprowadzone zostały prochy mjr. cc. Jana Piwnika ps. „Donat”, „Ponury”. Ekshumowane z cmentarza w Wawiórce (z terytorium Białoruskiej SRR) i przywiezione w zaplombowanej drewnianej skrzyni do klasztoru oo. Cystersów w Wąchocku, oczekiwały na uroczysty pogrzeb w rodzinnych Górach Świętokrzyskich.

W kilka tygodni później Komitet Honorowy składający się z podkomendnych dowódcy oraz rodziny zaplanował na 10-12 czerwca 1988 uroczystości pogrzebowe. Zaczęły się przygotowania. W związku z przygotowaniami ppor. c.w. Zdzisław Rachtan ps. „Halny” (członek Rady Starszych Środowiska) 29 marca 1987 r. wystosował do przedstawicieli działającego w Związku Harcerstwa Polskiego zakonspirowanego Ruchu Harcerskiego zaproszenie do pomocy. Zaproszenie do współpracy zostało podjęte przez kilka środowisk harcerskich z Polski. 10 maja 1987 r. w Nagorzycach podczas odsłonięcia tablicy poświęconej komendantowi III Zgrupowania ppor. Stanisławowi Pałacowi „Mariańskiemu” doszło do spotkania akowców z instruktorami Ruchu Harcerskiego.

Zdzisław Rachtan tak wspominał ten dzień: Miałem z nimi odprawę wyznaczoną w Nagorzycach. Była wówczas uroczystość poświęcona „Mariańskiemu”. Przyjechało ich około 8-10 harcerzy starszych, nieznanych mi zupełnie. Tam omówiliśmy główne założenia. Przyjęli na siebie te obowiązki. Potem może już wszystko przejść do legendy.

 

W kilka dni później do wybranych instruktorów Ruchu Harcerskiego dotarł list.

 

Czuwaj! 02.02.1988.

 

Nasz Komendant „Ponury” powrócił w swoje Góry Świętokrzyskie!

17 września 1987 r. prochy Jego znalazły się w klasztorze oo. Cystersów w Wąchocku. Na życzenie rodziny i podkomendnych pogrzeb odbędzie się 12 czerwca 1988 r. w Wąchocku. Poprzedzą go uroczystości w piątek 10.06. w rodzinnej wsi Janowice oraz w sobotę 11.06. w kościele w Nagorzycach, w Michniowie i na Wykusie. To tak w ogromnym skrócie.

Spodziewając się przyjazdu na Wykus i do Wąchocka wielu tysięcy osób pragniemy zorganizować stosowne służby porządkowe. Szczególną uwagę musimy zwrócić na ruch samochodowy, sposób i miejsce parkowania. I to już od czwartku 9.06. Potrzebne będą także kilkuosobowe patrole czuwające nad zabezpieczeniem przeciwpożarowym (ogniska) oraz patrole sanitariuszek w sobotę na Wykusie i w niedzielę w kondukcie pogrzebowym i na Mszy Świętej przed klasztorem w Wąchocku. Ciążąca na nas odpowiedzialność za utrzymanie porządku na Wykusie i w trakcie samego pogrzebu w Wąchocku oraz świadomość znikomości własnych sił, zmusza nas niejako do zwrócenia się do Was Druhowie o realną pomoc w ludziach i organizacji. Będzie to poważne sprawdzenie zaangażowania się młodzieży harcerskiej w pomoc sprawie bliskiej nie tylko nam. Walka Armii Krajowej i poniesione ofiary to przecież niebagatelny fragment naszej historii lat 1939-1945. Będą to również ostre manewry Waszych możliwości i sprawności organizacyjnych. Druhowie!

Jeśli po tym przydługim wstępie uznacie, że możemy liczyć na Waszą pomoc, to nawiążcie kontakt podając adres osoby odpowiedzialnej za współdziałanie. Z upoważnienia środowiska żołnierzy „Ponurego” i „Nurta” Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej sprawami zasygnalizowanymi będzie się zajmował kolega „Ryś” – Tadeusz Michalski […] wraz z kolegą „Mirtem” – Jerzym Szczerbą.[…]Im też przekazuję Wasze adresy z cichą nadzieją, że otrzymają od Was potwierdzenie udziału – ilu, jakich (wiek) i od kiedy. I od tej chwili całość kontaktu w ich rękach. Kończąc przekazuję serdeczne pozdrowienia i tradycyjne Szczęść Boże.

 

Czuwaj „Halny”

 

Przygotowania do uroczystości pogrzebowych mjr. „Ponurego” toczyły się w Ruchu bardzo sprawnie. Komendantem zlotu „Wykus 1988” został ówczesny Naczelnik Ruchu Harcerskiego hm. Krzysztof Krzyżanowski (Kraków), szefem biwaków – szczepowy „szczepu” Polska Południowo-Wschodnia RH hm. Józef Mitka (Dębica), szefem służby porządkowej – Zastępca Naczelnika RH hm. Zbigniew Wilk (Kraków), szefem służby medycznej – phm. Tomasz Świerkosz (Kraków), szefem służby informacyjnej – szef biura informacji i propagandy RH hm. Jerzy Bukowski (Kraków), kwatermistrzem – komendant chorągwi łódzkiej RH hm. Marek Ważbiński (Łódź), oboźnym zlotu – pwd. Marek Różycki (Skarżysko-Kamienna). Opracowano regulamin sprawności, którą zdobywać będą harcerze uczestniczący w uroczystościach. Rozesłano informacje o zlocie do środowisk Ruchu w całej Polsce.

 

10 czerwca wyruszyliśmy z drużyną zlotową z Bydgoszczy w kierunku Gór Świętokrzyskich. Było nas około trzydziestu osób reprezentujących środowisko z 10.BHH-rek, 10.BDH-rzy, 34 BDHy, 68.BDH-rzy, 95.BDH-rzy i 41.SDHrzy.(Sępólno Kraj.) Po dotarciu do Wąchocka ruszyliśmy leśnym szlakiem w kierunku miejsca obozowania na Wykusie. Las zazwyczaj cichy i urokliwy teraz tętnił życiem. Z każdej strony przybywały patrole harcerskie. Po dwugodzinnym marszu dotarliśmy na miejsce biwakowania. Z każdą minutą pole się zapełniało. Ze wszystkich stron przybywały harcerskie patrole z różnych stron Polski. Wieczorem ognisko i ostatnie ustalenia przed jutrzejszą służbą. Harcerki i instruktorki zostały przydzielone do służb medycznych, harcerze i instruktorzy do służb porządkowych.

Poczucie odpowiedzialności za postawione zadania oraz podniosły nastrój powodował niezwykłą mobilizację. Rano poranna toaleta w strumieniu przepływającym nieopodal obozowiska. Na apelu wybrano pwd.Tomasza Grądziela "Wichra" i ćw.Piotra Bogackiego „Jędrka” z 10.BDHy do honorowej asysty przy trumnie mjr. Ponurego. Po apelu wyruszyliśmy na miejsce służby; harcerki na plac zlotowy, harcerze z 95tej na posterunek przy bramie wjazdowej zlotu, harcerze i instruktorzy z 10.BDHy i 68.BDH do służb porządkowych.

Centralnym punktem uroczystości było zlot żołnierzy AK i harcerzy na polanie Wykus. Zewsząd przybywały reprezentacje oddziałów AK, reprezentacje środowisk Ruchu i okoliczni mieszkańcy chcący pożegnać swojego bohatera. Leśną drogą poruszał się kondukt z trumną . Najpierw samochodem, a potem na ramionach harcerzy trumna zostaje przetransportowana w głąb lasu. Las przywitał swojego Komendanta deszczem. Brnąc w błocie, harcerze przenieśli trumnę aż do kapliczki Matki Boskiej Bolesnej. Na całym odcinku asystował im szpaler ustawiony przez wszystkie środowiska Ruchu Harcerskiego biorące udział w zlocie. Przed kapliczką, na placu honory powracającemu na Wykus „Ponuremu” oddawał oboźny zlotu pwd. Marek Różycki. Trumna ustawiona została na brzozowym katafalku, następnie okryto ją biało-czerwoną flagą. Obok niej zaciągnięto harcerskie warty honorowe.

U dołu katafalku ustawiono wieniec z białych i czerwonych kwiatów z orłem w koronie. Fotografie z Wykusu z pełniącymi wartę harcerzami obiegły później całą Polskę i znane są do dzisiaj.

 

Przed Mszą św. raport swojemu dowódcy składa senior środowisk żołnierzy AK kpt. "Dzik" Marian Świderski:

"W twoim partyzanckim obozie na Wykusie świętokrzyskim wita cię panie  Komendancie polska młodzież, wita pokolenie młodych Polaków wyrosłe po wojnie i pokolenie wojny. Witają cię wszyscy, dla których Bóg Honor i Ojczyzna były, są i zawsze będą wartościami najwyższymi.. A twoja postać symbolem tych wartości. Melduję ci panie Komendancie żołnierzy polskich różnych formacji i oddziałów AK i twoich zawsze wiernych podkomendnych. Wróciłeś Komendancie na ziemię ojców, ziemię świętokrzyską. Znów jesteś z nami. Jutro spoczniesz na zawsze w murach kolegiaty wąchockiej. Przyjmij tu, na Świętokrzyskim Wykusie, żołnierski raport przyrzeczenia. Wierni prawdzie, za którą oddałeś życie, że Polska jest dobrem najwyższym, wartej każdej ceny. Wierni twojej pamięci Komendancie przyrzekamy, a z nami wszyscy dla których jesteś symbolem patriotyzmu, dzielności i poświęcenia, że nie ustaniemy w trudzie, by ojczyzna nasza , nasz polski dom, był domem ludzi prawych , pracowitych i sprawiedliwych, tolerancyjnych dla poglądów innych, życzliwych dla każdego. Nie ustaniemy w trudzie, by z naszego polskiego domu wyplenić bez reszty zakłamanie i pustosłowie, bezprawie i bezróbstwo, niesprawiedliwość i społeczne plagi. Tak nam dopomóż Bóg." (pisownia oryginalna)

 

 

Rozpoczęła się część poetycko-patriotyczna uroczystości przygotowana przez warszawskich artystów. Występowali m.in. Anna Nehrebecka, Leszek Herdegen i Andrzej Łapicki.

Po niej rozpoczęła się uroczysta msza św. koncelebrowana przez ordynariusza kieleckiego księdza biskupa Stanisław Szymeckiego. Na zakończenie odśpiewano Boże coś Polskę … w górę uniesiono las rąk z palcami w kształcie litery V.

Po mszy świętej zabrał głos przedstawiciel Ruchu Harcerskiego hm. Jerzy Bukowski który w imieniu harcerzy niepokornych zapewnił że będziemy czuwali na straży ideałów Armii Krajowej.

 

Następnie przemawiał dr. Cezary Chlebowski. Swoje wystąpienie pełne patriotycznego żaru zakończył słowami: „Ponury wrócił z Nowogródczyzny na Kielecczyznę, a nie z zagranicy do Polski.” Po tych słowach rozległa się burza oklasków.

 

Po Cezarym Chlebowskim przemawiał brat Jana Piwnika, a po nim ppłk. W. Borzobochaty - "Wojan" udekorował trumnę "Ponurego" Krzyżem Złotym Orderu Wojennego Virtuti Militari, który nadał partyzantowi Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Kazimierz Sabbat 11.06.1988 roku w Londynie.

 

W tym samym czasie na drodze prowadzącej do placu zlotowego pełnił służbę patrol 95BDHy. Pod szlaban podjechał Polonez na kieleckich rejestracjach. Otwiera się okno i kierowca poleca otworzyć bramę. Odpowiedzialny za odcinek pwd. Michał Butkiewicz prosi o wylegitymowanie się. Jak się okazuje wewnątrz siedzi czterech funkcjonariuszy SB. Kilkunastoletni instruktor stanowczo odmawia tłumacząc, że ma rozkaz nie wpuszczać żadnych pojazdów na miejsce zlotu. Panowie w aucie się „zagotowali”. Oni mogą wjechać wszędzie - pada odpowiedź. Po dłuższych konsultacjach przez radiotelefon z komendantem zlotu, harcerze otwierają szlaban i auto zostaje wpuszczone.

pwd. Tomasz Grądziel "Wicher" i  pwd. Piotr Bogacki  "Jędrek" z 10 BDHy w asyście konduktu. Zdjęcie opublikowane w książce Powrót "Ponurego" - Kieleckie Wydawnictwo Prasowe. Zdjęcia Andrzej Pęczalski, Jerzy Piątek

"Wicher" i  "Jędrek" niosą trumnę z prochami "Ponurego".     (fot. pwd.Robert Sawicki. Zdjęcie z Archiwum ZHR Bydgoszcz)

Po mszy trumna na ramionach harcerzy przeniesiona została na miejsce gdzie spoczęła na wozie zaprzężonego w konia. Dwaj harcerze z 10 Bydgoskiej Drużyny Harcerzy „Wicher i „Jędrek” z trumną na swoich ramionach asystowali na ostatnim odcinku drogi przed złożeniem jej na wozie. (41,40 min. filmu). Na ich twarzach widziałem niesłychane skupienie i dumę z powierzonego zadania.

Kondukt powoli, w rytm wystukiwany na bruku drewnianymi kołami, ruszył w kierunku Rataj a następnie Wąchocka. Na czele kolumny trumnie asystowała harcerska konna banderia.

 

Prochy mjr. Jana Piwnika „Ponurego” spoczęły następnego dnia w przygotowanej krypcie w kościele Opactwa Cystersów.

Uroczystości przeprowadzone były z olbrzymim rozmachem. Przywiązanie do tradycji niepodległościowych, swoich bohaterów potwierdziła licznym udziałem okoliczna ludność oraz goście z kraju i zagranicy. W zlocie wzięło udział ponad 1700 harcerzy, głównie reprezentantów środowisk Ruchu Harcerskiego z różnych miejscowości: Biała Podlaska, Białystok, Bliżyn, Bydgoszcz, Gdańsk, Gdynia, Katowice, Kielce, Końskie, Kozienice, Kraków, Krosno Odrzańskie, Lublin, Łódź, Ostrzeszów, Pionki, Poznań, Skarżysko-Kamienna, Skawina, Sopot, Stalowa Wola, Starachowice, Świebodzin, Świeszyno, Świnoujście, Tarnobrzeg, Tychy, Warszawa i Zambrów. Przed przyjazdem wszyscy zaliczali zadania na sprawność. Ostatnim z nich była służba na miejscu zlotu.

Na zakończenie uroczystości pogrzebowych odczytano apel Żołnierzy AK, harcerek i harcerzy do Sejmu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

 

Środowisko „Ponury”-„Nurt” doceniło zaangażowanie Ruchu Harcerskiego. Za swoją służbę, którą pełnili w trakcie zlotu otrzymali na ręce pwd. Marka Różyckiego list z podziękowaniami podpisany przez Jerzego Szczerbę „Mirta”, Tadeusza Michalskiego „Rysia” i Seniora Środowiska kpt. Mariana Świderskiego „Dzika”:

 

Działając z upoważnienia i w imieniu Środowiska Żołnierzy Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej „Ponury” i I batalionu 2 pułku piechoty Legionów AK „Nurta” składamy Wam serdeczne Bóg Zapłać i żołnierskie podziękowanie za pełnioną przez Was służbę przy uroczystościach pogrzebowych prochów „Ponurego” w dniach 10-12 czerwca 1988 r. Waszą ofiarną pomoc w pełnieniu rozlicznych obowiązków w służbach porządkowych, informacyjnych, samarytańskich i pionierskich budziła zachwyt nie tylko u nas samych, ale wśród wszystkich uczestników, dla których pamięć Komendanta „Ponurego” była i jest bliska.

Udowodniliście, że kontynuacja tradycji patriotycznych przechodzi w godne ręce. Czuwaj.

 

 

hm. Piotr Grądziel

 

Pomocna w ustaleniu faktów była książka " Niezależni kombatanci PRL" dr Marek Jedynak wyd. IPN Kielce

Harcerze z 95 BDHy na służbie przy szlabanie wjazdowym. (Zdjęcie ze zbiorów 10BDHy)

Film Harcerskiej Agencji Filmowej z uroczystości pogrzebowych na Wykusie.

WYKUS 1988 – Pogrzeb PONUREGO

 

Na pogrzeb Ponurego wybraliśmy się w ok. 10 osób z 2 krajeńskich drużyn: 41 SDHy „Rycerze Puszczy” z Sępólna Krajeńskiego i 26 DHy „GRADY” z Komierowa. Jechaliśmy razem z większą grupą harcerek i harcerzy z Bydgoszczy. Podróż w jedną stronę zajęła nam kilkanaście godzin, z kilkoma przesiadkami.

Do Wąchocka zajechaliśmy ok. północy z piątku na sobotę. Na zewnątrz było bardzo zimno – chyba nawet przymrozek. Po wyjściu z rozgrzanego wagonu zakładaliśmy na siebie wszystko, co każdy miał do ubrania. Następnie wyruszyliśmy kolumną w stronę odległego o 7,5 km Wykusu. Po przejściu ok. 1 km zarządzono postój, gdyż byliśmy już mocno rozgrzani marszem. I teraz z kolei zdejmowaliśmy zbyt ciepłą odzież.

Szliśmy drogą przez wysoki las. Było ciemno. Jedynie, co kilka km błyskało z daleka ognisko, przy którym czuwali wartownicy oczekujący na nocnych wędrowców udających się na miejsce zlotu. Stwarzało to atmosferę tajemniczości i dodawało uroku tej nocnej wędrówce. A dodatkowo cieszyła myśl, że ktoś na nas czeka.

Po dojściu na miejsce zlotu na jednej z polan na Wykusie, rozbiliśmy namioty i udaliśmy się na bardzo krótki nocny odpoczynek. Pobudka była bardzo wcześnie, by przygotować się do służby w trakcie uroczystości pożegnania mjr. Piwnika na Wykusie.

Nad ranem spadł deszcz i jeden z namiotów bydgoskich harcerek przemókł, O ile dobrze pamiętam, to z opresji wyratowali je harcerze z 95 BDH, oddając im swój namiot. Jedynie była lekka konsternacja podczas wstawania, gdy z namiotu w męskim podobozie zaczęły wychodzić harcerki.

Udaliśmy się w kilka osób dosyć daleko w poszukiwaniu miejsca do umycia się. Znaleźliśmy jedynie mętną kałużę, więc uznaliśmy, że dzisiaj zębów nie myjemy. Skutkiem ubocznym tego „spaceru” po błotnistych drogach było skręcenie nogi przez Czatę.

Po śniadaniu i ciepłej herbacie z kuchni polowej, udaliśmy się do wyznaczonych miejsc, w których mieliśmy pełnić służbę.

Nie pamiętam zbyt wielu szczegółów uroczystości. Jedynie to, że po przywiezieniu na Wykus, trumna ze szczątkami Ponurego spoczęła na prostym brzozowym katafalku przy kapliczce. Na początku była ulewa („Pułkownika będą chować to i niebo płacze” – cytat z „Potopu”). Przed rozpoczęciem uroczystości podszedł do mnie hm. Jerzy Bukowski i powiedział, że jest potrzebne krzesło dla Orszy. Pamiętam, że leciałem jak na skrzydłach, by zdobyć krzesło – krzesło dla Orszy!

Wzruszającymi momentami było przeniesienie trumny ze szczątkami Ponurego na barkach harcerzy (także z 10 BDH) oraz transport tej trumny na zwykłej chłopskiej furmance.

Po zakończeniu uroczystości na polanie Wykusu, już po ciemku, odwiedziliśmy jeszcze kilka pobliskich miejsc, związanych z dziejami zgrupowania AK Ponury-Nurt.

W niedzielę musieliśmy wracać na pociąg, gdyż powrót do Bydgoszczy znów miał nam zająć kilkanaście godzin. Podstępem wyprawiliśmy kulejącego Czatę z naszymi plecakami, przygodnym transportem do Wąchocka, a sami szliśmy kolumną z proporcem 10 BDH, wyglądającym jak sztandar pułku, na czele. Ludzie zmierzający na uroczystości pogrzebowe w klasztorze w Wąchocku przystawali i bili nam brawa, a kombatanci salutowali. Trochę nam było głupio, że może wyglądamy jak oddział partyzancki, ale jednak zmierzamy nie do klasztoru, a na pociąg. W którymś z czasopism znalazło się zdjęcie naszej kolumny wędrującej drogą do Wąchocka.

W kierunku Wąchocka ciągnęły pieszo olbrzymie rzesze ludzi. W samym miasteczku też było tłoczno.

Na stacji za to chwila grozy, gdy wjechał nasz pociąg – zielony piętrus. Nabity do granic możliwości pasażerami. Nie zmieścimy się. Ale wszyscy pasażerowie wysiedli. Chyba nigdy Wąchock nie przeżył takiego najazdu. Legenda mjr. Jana Piwnika – Ponurego sprawiła, że jego pogrzeb był potężną manifestacją patriotyczną – organizowaną nie przez państwo, a ruchy społeczne skupione wokół byłych podkomendnych majora.

 

Dla nas udział w uroczystościach na Wykusie był wielkim wzruszeniem i zachętą do pogłębienia wiedzy o dziejach tej ziemi w czasie II Wojny Światowej. Książkę Cezarego Chlebowskiego „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie” znaliśmy chyba na pamięć. 41 SDHy i 26 DHy pojechały latem w Góry Świętokrzyskie na obóz wędrowny śladami Ponurego. Wtedy też mogliśmy odwiedzić grób Ponurego w ścianie wąchockiego klasztoru.

A pamiątką po tych przeżyciach była sprawność „PONURY”, którą z dumą nosiliśmy na rękawie munduru.

 

phm. Krzysztof Bronka 41 SDHy „Rycerze Puszczy”