Zbiórka Pełnomocników na Turbaczu

05-06.06.1982

Obrady na polanie. Zdjęcie z archiwum KIHAM - NWH

Zamiast balu ... czyli opowieść o Zbiórce Porozumienia KIHAM na Turbaczu

 

Prosiłeś mnie, Piotrze, abym opowiedziała o Zbiórce Porozumienia na Turbaczu, w której brałam udział. Pamiętasz zapewne, że czerwiec 1982 dla Ciebie i dla mnie był rokiem przełomowym. W maju zdaliśmy maturę i przygotowywaliśmy się do egzaminów wstępnych na studia. Był to także (a może przede wszystkim) rok stanu wojennego, którego jestem ofiarą, bowiem jako jedyni w historii VI LO w Bydgoszczy nie mieliśmy studniówki (wzgardziliśmy nędzną namiastką zaplanowaną od 16.00 do 19.00 w związku z godziną policyjną). Tym niecierpliwiej wyczekiwaliśmy balu maturalnego, który w wyniku złagodzenia przepisów o stanie wojennym mógł odbyć się już w tradycyjnych godzinach. Wyznaczono datę – 4 czerwca. Rozumiesz teraz, skąd ten przydługi wstęp, pozornie nie a propos.

W każdym razie uszyta przez mamę sukienka wisiała na wieszaku, kolega na tańce umówiony, a tu pod koniec maja, na zbiórce bydgoskiego KIHAMU komendant kręgu Mariusz Dopierała powiadomił nas, że w dniach 4 i 5 czerwca odbędzie zbiórka Porozumienia na Turbaczu. Była to pierwsza zbiórka od czasu ogłoszenia stanu wojennego. Rozluźniono ograniczenia w  podróżowaniu po kraju i Rada Porozumienia KIHAM zdecydowała się na zwołanie zbiórki delegatów kręgów. Krąg bydgoski reprezentować mieli Bogusia Pasieka (19 PDHL), pwd Jacek Tomczak (19 PDHL) i ja, Dorota Barczak (drużynowa 66 BGZ). Ta „nominacja” była dla mnie tak wielkim wyróżnieniem, że bez wahania zmodyfikowałam plany na 4 czerwca. Tak więc suknia jednym ruchem została odwieszona do szafy, tancerz odwołany, wychowawczyni zbulwersowana, koleżanki szkolne zadziwione, rodzice kosmetycznie zrezygnowani (ale nie zaskoczeni), a ja radosna (ale z poczuciem misji), w zgoła nie balowym stroju, 3 czerwca w towarzystwie Bogusi i Jacka przyjechałam pociągiem do Warszawy. Mieliśmy tam międzylądowanie i nocowaliśmy chyba w mieszkaniu Staszka Czopowicza. W każdym razie Staszek był tam na pewno.

Następnego dnia kilkunastoosobową grupą wyruszyliśmy na miejsce zbiórki. Wydaje mi się, że szliśmy  szlakiem z Nowego Targu około 3 godzin. Podejście było dość konkretne, prawdziwie letnia temperatura i do dziś pamiętam wyborny smak wody ze źródełka na zboczu Turbacza. Rozbiliśmy się przy schronisku „Bene”, należącym do krakowskiej „Szarej Siódemki”. Tam też na polanie przy schronisku odbyło się spotkanie. Delegaci poszczególnych środowisk opowiadali o represjach, które dotknęły instruktorów. Aresztowania, internowania, pobicia, problemy w szkołach i na uczelniach – pamiętam, że zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. Rozmawiano też o dalszym wzmocnieniu   i usamodzielnieniu struktur KIHAMU. Postanowiono podtrzymać dotychczasowe uchwały Rady Porozumienia.

Zbiórka była też okazją do nawiązania nowych kontaktów i znajomości. Wspominam pląsy przed schroniskiem (uwiecznione na zdjęciach). Poznałam tam m.in. olsztyniaków: Tomka Kucharzewskiego „Watrę” z 37 ODH i Grzesia Siemianowskiego „ Żeglarza”. Obaj planowali od października rozpocząć studia na bydgoskiej WSP. Okazało się, że był to początek przyjaźni, która łączy nas do dziś, oraz wieloletniej współpracy środowisk bydgoskiego i olsztyńskiego, ale to już zupełnie inna historia.

I tak to salę balową zamieniłam na zielone zbocza Turbacza, mimochodem wkraczając w historię harcerstwa. Żałuję, że tak niewiele pamiętam. Bogusiu, Tomku, Jacku, uzupełnijcie, proszę moją opowieść. Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi.

 

pwd. Dorota Barczak (Kubiak), Dodi

Najbardziej roześmiana w centrum kadru pwd. Dorota Barczak obecnie Kubiak (zdj. z archiwum 10BDH)

Raport Przewodniczącemu Rady Porozumienia KIHAM hm. Stanisławowi Czopowiczowi  składa oboźny hm. Ryszard Wcisło.   Zdjęcie z archiwum KIHAM - NWH