Biała Służba 1983

Służba sanitarna w czasie wizyty Papieża w Częstochowie. Harcerz z prawej - dh. Jacek Rutkowski 19PDHL. (Zdjęcie z archiwum KIHAM - NWH)

( Ze zbiorów 10 BDH)

Biała Służba Częstochowa 1983 – subiektywnie

             

                  To, co mam opisać stanowi fragment pięknej historii Harcerstwa Niepokornego. Służba harcerzy podczas II Pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny jest tematem licznych opracowań. Z niektórych z nich korzystałam, przygotowując ten artykuł. Przypomniały mi się nie tyko fakty, o których zapomniałam, ale przede wszystkim uczucia, które mi towarzyszyły. Uprzedzam więc potencjalnych czytelników – przygotujcie się na relację subiektywną.

 

Do Częstochowy ruszyliśmy z Bydgoszczy w kilku grupach w „cywilu”, aby nie zwracać na siebie uwagi. Nasza kilkunastoosobowa ekipa, związana głównie z Kręgiem Instruktorów Harcerskich „Stos”, przyjechała na miejsce zbiórki 17 czerwca po południu. Nie pamiętam dokładnie, kto z nami jechał (proszę, przypomnijcie się) pociągiem w niebotycznym tłoku, za to w świetnych humorach. Skierowano nas na błotniste pole namiotowe obok klasztoru. Dobry nastrój nas nie opuszczał, zwłaszcza, że spotykaliśmy znajomych z zaprzyjaźnionych środowisk. W nocy spadł ulewny deszcz, lekko nas podtopił, a pole namiotowe zmieniło się w grzęzawisko.

 

Następnego dnia na kilka godzin przed mszą o umówionej godzinie wróciliśmy na pole namiotowe i błyskawicznie przebraliśmy się w mundury. W oka mgnieniu pozornie niezorganizowana grupa ustawiła się w szyku. Porządek, świetna organizacja. Dumna i wzruszona pomaszerowałam w stronę Alei Najświętszej Marii Panny, gdzie rozpoczęła się nasza służba. Część z nas przeznaczona do służby porządkowej, stała przy trasie przejazdu Ojca Świętego tworząc kordon. Ludzie rzucali kwiaty, z których układano lilijki. W pobliżu nas przejechała kolumna z Papieżem budząc olbrzymi entuzjazm. Razem z pielgrzymami ruszyliśmy na podklasztorne błonia. Tak jak większość harcerek pełniłam służbę sanitarną. Dzień był gorący, w tłumie robiło się duszno i coraz więcej ludzi słabło. Chłopcy przenosili zemdlonych na pałatkach do zacienionego punktu sanitarnego, gdzie otaczaliśmy ich opieką. Roznosiliśmy też wodę i w ogóle uwijaliśmy się jak w ukropie. Nic więc dziwnego, że po pewnym czasie niektórzy z nas trafiali do punktu sanitarnego w charakterze pacjentów.

Niezapomnianym momentem Mszy Świętej była procesja z darami. Delegacja harcerzy podarowała Janowi Pawłowi II rogatywkę oraz tablicę z Przyrzeczeniem i Prawem Harcerskim. Tę chwilę uwieczniono na zdjęciu, które potem kolportowano w formie pocztówki w środowiskach związanych z niezależnym ruchem harcerskim.

 

Pamiętam też, że papież swoje przemówienie do młodzieży oparł na naszym zawołaniu „Czuwaj!”. Miałam wrażenie, że słucham niezwykłej gawędy, która zapadła mi przede wszystkim w serce i stała się drogowskazem w dorosłym życiu. Wzruszyłam się, gdy Ojciec Święty zwrócił się wprost do harcerzy, a pielgrzymi podziękowali nam głośnymi oklaskami i okrzykami. Po Apelu Jasnogórskim przepełnieni radością wróciliśmy na pole namiotowe. Niełatwo było zasnąć.

Następny dzień był już spokojniejszy i mniej dramatyczny. Po Mszy Świętej spakowaliśmy się i znów grupami wracaliśmy do Bydgoszczy. Część z nas wróciła autokarami z bydgoskimi pielgrzymami.

Po tym niezwykłym wydarzeniu pozostał mi identyfikator, widokówka z delegacją harcerską, którą wkleiłam do śpiewnika, biała sprawność” na rękawie starego munduru a przede wszystkim słowa –drogowskazy „Czuwam – to znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia (…) Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężając je w sobie. (…) Czuwam, to znaczy dalej: dostrzegam drugiego”.

 

Czuwaj!  pwd. Dorota Barczak (Kubiak), Dodi

Film Harcerskiej Agencji Filmowej o Białej Służbie.