Harcerstwo to idea na wskroś polska, wręcz zatopiona w polskość. Uświadomienie sobie tego faktu leży u podstaw zrozumienia fenomenu tej idei, która przekształcona w ruch społeczny od przeszło 100 lat wywiera kolosalny wpływ na zachowania i postawy minionych i współczesnych pokoleń Polaków. Harcerstwo rodziło się w czasach, kiedy myśl o wolnej i niepodległej Polsce wydawała się tylko „malowanym snem”. Wprawdzie od utworzonego przez Roberta Baden – Powella skautingu przejęło wiele celów, form i metod działania, to przecież poszło własną drogą. Początkowo była to walka o utworzenie niepodległej Polski i przygotowanie młodego pokolenia do służby Ojczyźnie i społeczeństwu. Miłość do Polski, wierność Bogu i służba bliźniemu, to elementarne zasady, które wyznaczały kierunki działania. Również i nazwa nawiązywała do tradycji polskiego rycerstwa, gdzie harcownicy składający się z rycerskiej elity, jako forpoczta oddziałów wojskowych bardzo często dzięki odwadze, waleczności i umiejętnościom decydowali o przebiegu i wynikach bitwy. To kult polskiego oręża sprawił, że harcerstwo wprowadziło do swojego nazewnictwa takie określenia jak: druh, zastęp, drużyna, hufiec, chorągiew, czy w końcu najbardziej kojarzące się z nim zawołanie CZUWAJ.

Dzieje harcerstwa nierozerwalnie związane są z historią i losami narodu polskiego. W międzywojennym dwudziestoleciu, w okresie odbudowy państwowości polskiej, harcerstwu przypadła rola kształtowania wśród młodzieży postaw patriotycznego i społecznego zaangażowania. Egzamin z tych działań przyszło składać, kiedy Polska znalazła się pod okupacją sowiecką i niemiecką. Tysiące młodych ludzi połączonych wiernością Prawu i Przyrzeczeniu Harcerskiemu, służąc w Szarych Szeregach i nie tylko, dawało heroiczny przykład miłości Ojczyzny.

Zakończona wojna dawała nadzieję na odbudowę wolnej i niepodległej Polski. Zdziesiątkowane przez okupantów szeregi harcerskie z entuzjazmem przystąpiły do działania na wszystkich możliwych frontach. Harcerze byli wszędzie: na budowach, na polach i w szkołach. Działali w dużych miastach i małych wioskach. Tak rozumieli swoje posłannictwo, któremu na imię była SŁUŻBA. Byli obdarzeni bardzo dużym społecznym zaufaniem zwłaszcza, że szła za nimi pamięć owiana legendą konspiracyjnej działalności harcerstwa podczas okupacji. Poza aktywnością społeczną i konkretną pracą nieśli ze sobą i przekazywali wartości zapisane w Prawie Harcerskim i tradycji. Panował entuzjazm i towarzysząca jemu nadzieja na lepsze jutro.

Szybko się jednak okazało, że skrzydła entuzjazmu i nadziei miały zostać przetrącone. Nowej „władzy ludowej”, która rozpoczęła w Polsce budowę nowego ustroju, absolutnie nie było po drodze z wartościami moralnymi i ideałami, którymi kierowało się harcerstwo. Był to ruch, który dla komunistów był bardzo niewygodny, a wręcz wrogi. Największym zagrożeniem dla wprowadzania przez władzę „nowych i jedynie słusznych socjalistycznych idei” był wpływ harcerstwa na młode pokolenie Polaków. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, harcerstwo kojarzyło się Polakom z bohaterskimi postawami w czasie wojny, a zwłaszcza z wielkim, wręcz heroicznym udziałem w Powstaniu Warszawskim. Było łącznikiem między przedwojenną Polską, a współczesnością, przekazywało wartości, które były głęboko zakorzenione w polskiej duszy: służba Bogu, Polsce i bliźniemu. Było również jedynym dużym ruchem społecznym, który w formie instytucjonalnej ( Związek Harcerstwa Polskiego ) przetrwał i był ważnym symbolem przedwojennej Polski. Ideały głoszone i realizowane przez harcerstwo nie miały nic wspólnego z upowszechnianymi nowymi celami, do których w socjalistycznej Polsce miało dążyć młode pokolenie Polaków. Wszystko co przedwojenne było dla ludowej władzy synonimem reakcji, imperializmu, walki z socjalizmem i ciemnoty. Stanowiło przede wszystkim zagrożenie dla legitymizacji samej władzy. Tak dalej być nie mogło.

W ostatnim czasie ukazało się wiele faktograficznych opracowań opisujących tak zwane „ utrwalanie władzy ludowej” w pierwszej powojennej dekadzie. Cel był jasny i klarowny: „nowe” musiało zastąpić „stare”. Nie ważne były środki i metody. Ważne było jedno, za wszelką cenę zbudowanie ustroju wiecznej szczęśliwości, któremu na imię było SOCJALIZM.

Władza doskonale zdawała sobie sprawę, że przekonanie do „nowego” dorosłego społeczeństwa nie będzie łatwe i nie należy na tym polu oczekiwać wielkich sukcesów. Dlatego cały swój propagandowy wysiłek skierowano w stronę młodego pokolenia Polaków. „Młodzież musi być nasza, młodzież musi pokochać socjalizm”, to słowa Bolesława Bieruta skierowana do aktywu partyjnego.

Nie trzeba być Salomonem, aby przewidzieć, jaki los czekał „sanacyjne” harcerstwo. Początkowo było jak dawniej, zbiórki drużyn, kursy, obozy, zdobywano tradycyjne sprawności i stopnie. Przymykano oko na fakt uczestniczenia przez umundurowane drużyny we mszach i uroczystościach kościelnych oraz budowania na obozach kapliczek. Do czasu. Rozpoczęto od kadry instruktorskiej rekrutującej się w dużej mierze spośród przedwojennego nauczycielstwa. Zmasowane szkolenia i kursy prowadzone przez doświadczonych propagandzistów miały uświadomić kadrze pedagogicznej ( w tym również instruktorom harcerskim ) w jakim kierunku ma pójść wychowanie młodych Polaków. Komu zdawało się, że to tylko „ gadanie po próżnicy” szybko przekonywał się, jak bardzo się myli. Opornych czekały rozmowy przeprowadzane przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, a jeżeli to nie pomagało następowały aresztowania i represje.

Aby zastraszyć i zdezorientować środowiska harcerskie posuwano się do prowokacji i dezinformacji. Jako przykład można podać zorganizowane 3 maja 1946 roku przez bydgoskich harcerzy uroczystości, które w wyniku prowokacji służb bezpieczeństwa zakończyły się aresztowaniem i pobiciem członków Komendy Chorągwi Harcerzy i bydgoskiego Ośrodka Harcerek. Stara zasada „dziel i rządź” zaczęła odnosić skutki ponieważ część instruktorów zaczęło rezygnować z działalności.

W tym miejscu rozpoczyna się historia HARCERSTWA NIEPOKORNEGO.

Większość kadry pomimo świadomości, że może w każdej chwili spodziewać się poważnych represji, kontynuowała działalność harcerską opartą na tradycyjnych wartościach i metodach. Nie było to łatwe, gdyż UB wszędzie miał swoich konfidentów.

Nadal organizowano – aczkolwiek już nie oficjalnie, zbiórki w rocznice 3 maja czy 11 listopada. Uczestniczono w ważnych uroczystościach i świętach kościelnych m.in. Bożego Ciała. „Stara kadra instruktorska” zdawała sobie sprawę, że dla kontynuacji tradycji harcerstwa opartych na Przyrzeczeniu i Prawie trzeba przede wszystkim kształcić nowych drużynowych. Do realizacji tego zadania wykorzystywano oficjalne kursy, które organizowały Komendy Chorągwi Harcerzy i Harcerek w ośrodkach szkoleniowych w Żurczynie i Zabartowie. Organizowano tam tzw. „pozaprogramowe” zajęcia, na których kandydaci na drużynowych zapoznawani byli z harcerską historią, metodyką i tradycyjnymi formami pracy. Instruktorzy, którym na sercu leżało kształtowanie wśród młodzieży postaw opartych na tradycyjnych wartościach, z narażeniem wolności organizowali również tajne zbiórki szkoleniowe lub okolicznościowe. Ta postawa braku zgody na szerzące się relatywizm i zakłamanie, choć zdawać by się mogło wówczas beznadziejna miała w przyszłości wydać plon.

Trzeba jednak pamiętać, że tak UB jak i władza miały również swoje wtyczki wśród uczestników kursów, drużynowych, a nawet małoletnich harcerzy. Do kadry wprowadzano osoby, które uważały „stare harcerstwo” za archaiczne i przynoszące szkodę w wychowaniu młodzieży w nowym socjalistycznym duchu. Coraz trudniej było znaleźć wspólny język.

Wiosną 1948 roku centralne władze ZHP ogłosiły akcję „Harcerska Służba Polsce”. Zaczęło się niewinnie. Poproszono harcerzy, aby aktywnie włączyli się w prace żniwne, w sadach, ogrodach. Pielęgnowano szkółki leśne, prowadzono letnie przedszkola dla dzieci ze wsi, organizowano biblioteki, zajęcia dla analfabetów. Można rzec sielanka. Przecież harcerze robili to już wcześniej. Tylko, że tym razem HSP przyjęła formę polityczną i propagandową, która zapoczątkowała przebudowę programową i wychowawczą w ZHP. Do akcji włączyły się władze oświatowe, które poprzez zmasowane kursy dla nauczycieli uświadamiały potrzebę skierowania harcerstwa na „właściwe tory”. Ośmieszano tradycyjne metody i formy pracy, a drużynowych związanych z przedwojennym harcerstwa przedstawiano jako ideowo opóźnionych i powiązanych z sanacją wrogów. Wkrótce w celu „usprawnienia działalności” połączono harcerstwo żeńskie i męskie w jedną organizację, co spowodowało, odejście wiele instruktorek z pracy z młodzieżą.

To był dopiero początek końca tradycyjnego harcerstwa. W lipcu 1948 roku na scenę polityczną weszła nowa organizacja: Związek Młodzieży Polskiej. Połączył on w jedną organizację wszystkie dotychczasowe lewicowe organizacje młodzieżowe działające w Polsce. Stał się, jak głosił jej statut „młodzieżowym ramieniem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej stawiającym sobie za cel wychowanie młodego pokolenia Polaków w duchu patriotyzmu, internacjonalizmu i przywiązania do ustroju socjalistycznego”.

Nóż w plecy harcerstwu wbito w styczniu 1949 roku, kiedy to na odbywającym się III plenum Zarządu Głównego ZMP, ostrej krytyce poddano program i tradycyjne metody harcerskie. Uznano, że harcerstwo w dotychczasowej formie nie odpowiada ideowym przemianom zachodzącym w Polsce. Za reakcyjną uznano również większość kadry instruktorskiej ZHP. Zdecydowano o przekształceniu ZHP od stycznia 1950 roku w Organizację Harcerską działającą w ramach ZMP. Zakazano noszenia krzyża harcerskiego zastępując go nową odznaką tak zwaną „czuwajką”. Zamiast mundurów członkowie nowej organizacji nosili białe koszule i czerwone chusty. 1 czerwca 1950 roku wszyscy członkowie OH złożyli przyrzeczenie na wierność Polsce Ludowej i socjalizmowi. Dotychczasową kadrę instruktorską zastąpiono głównie absolwentami liceów pedagogicznych szkolonych w specjalnych szkołach ZMP.

Czy to, co się stało oznaczało koniec „prawdziwego” harcerstwa? Bynajmniej. Zaprawieni w wojennych trudach starzy instruktorzy harcerscy zeszli po prostu do podziemia i tam w miarę możliwości kontynuowali pracę. Stali się oni depozytariuszami i kustoszami wiedzy, tradycji i treści ideowych harcerstwa wrośniętego mocno korzeniami w to, co dla Polaków było najświętsze, miłość i wierność BOGU i POLSCE.

Większość dawnej kadry odmówiła współpracy z nową organizacją narażając się na represje i ataki. Przykładem może być druhna Zofia Moroz powojenna zastępczyni komendantki Bydgoskiej Chorągwi Harcerek, która w na znak protestu odmówiła dalszej współpracy i podczas zwołanego przez władze oświatowe zebrania bydgoskich nauczycieli oddała swoją książeczkę harcerską. Z nauczycielki języka polskiego została zdegradowana do bibliotekarki bez prawa awansu. Wkrótce została skierowana na „reedukację” do pracy w Szkole Podstawowej nr 8 w Bydgoszczy uchodzącej za wzorcową w zakresie ideologicznego oddziaływania na nauczycieli.

Nigdy się nie poddała i jak tylko mogła włączała się aktywnie w działalność harcerstwa niepokornego. Takich było wielu.

A co z OH? Pomimo wielu prób, organizacja ta nie miała nic wspólnego z harcerstwem. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o zmienioną metodykę i treści programowe. Wprowadzane formy pracy oparte na radzieckim systemie pionierskim były absolutnie kontestowane przez młodzież. Zbiórki miały charakter zebrań, na których przeprowadzano pogadanki i wygłaszano referaty. Wprawdzie „uharcerzowienie” jak to się wówczas mówiło sięgało prawie 100 procent stanu uczniów, to przecież tajemnicą poliszynela było, że z tej mąki chleba nie będzie. Absolutnie nie można zgodzić się z wypowiedziami, niektórych działaczy harcerskich, którzy w niektórych swoich wypowiedziach stwierdzali, że OH to „też było harcerstwo” . Totalna bzdura!

OH to klasyczny przykład politycznej manipulacji, gdzie dla zakamuflowania prawdziwych celów dosłownie przywłaszczono nazwę „harcerstwo” , aby legitymizować poczynania władz i uśpić czujność społeczeństwa. Przyszłość potwierdziła, że na niewiele się to zdało. Kiedy w roku 1956 powiał wiatr „odwilży”, struktury OH i jego następczyni Organizacja Harcerska Polski Ludowej rozleciały się w proch i przeszły do niechlubnej historii. Harcerstwo ponownie wróciło do swojej dawnej nazwy Związek Harcerstwa Polskiego.

I w tym miejscu należy podkreślić, jak ważną rolę odegrało w tych po październikowych przemianach „harcerstwo niepokorne”. Wyobraźmy sobie, co by było gdyby tradycja i wartości przedwojennego harcerstwa nie zostały przechowane i kultywowane przez tych drużynowych i harcerzy, którzy pomimo szykan dochowali wierności dawnemu Prawu i Przyrzeczeniu. Prawdopodobnie, nie byłoby komu zadbać o to, aby po przeszło 6 latach mogły się ponownie pojawić tradycyjne zielone i szare mundury, z harcerskimi krzyżami, a przy ognisku można było śpiewać dawne harcerskie piosenki i zamiast pionierskim „bądź gotów” pozdrawiać się naszym polskim „czuwaj”.

I to tym niepokornym, czasami dzisiaj zapomnianym z imienia i nazwiska Druhnom i Druhom, ich determinacji, zawdzięczamy, że po „stalinowskiej nocy” harcerstwo mogło wyjść z podziemia i podjąć próbę kontynuowania swojej misji.

Jeżeli jednak komukolwiek zdawało się, że w państwie, w którym pryncypia socjalizmu wyznaczały wszelkie kierunki działania, będzie możliwe działanie harcerstwa opartego na dawnych wartościach, to musiał szybko doznać rozczarowania. Wprawdzie do 1958 roku władza przymykała oko na ideowo – programowe pomysły realizowane przez część środowisk harcerskich, to jednak podjęto aktywne działania zmierzające do całkowitego podporządkowania sobie całego ruchu młodzieżowego. Partia (PZPR) miała świadomość, że stosowane w przeszłości metody szykanowania nie przyniosą oczekiwanych efektów, a wręcz odwrotnie, skonsolidują opozycyjne środowiska młodzieżowe. Postanowiono, stosując wypróbowane metody propagandowe, wpływać tak na postawy młodzieży, jak i kadrę instruktorską. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że większość drużynowych rekrutowała się ze środowiska nauczycielskiego. Zobowiązano władze oświatowe do prowadzenia stałych szkoleń uświadamiających nauczycielom jakim wartościom i ideałom zobowiązani są służyć. Pomocnym dla wymiany starej kadry instruktorskiej na nową był upływ czasu. W sposób naturalny odchodzili przedwojenni drużynowi. Pod koniec 1958 roku z funkcji Przewodniczącego Naczelnej Rady Harcerskiej ZHP zrezygnował członek ścisłej Głównej Kwatery („Pasieka”) Szarych Szeregów hm Aleksander Kamiński. Jego słynne wezwanie – „idźcie pracować do drużyn”, dało hasło do niezwykłej dwoistości wewnętrznej ZHP, z jednej strony organizacji porządkowanej „aparatowi partyjnemu”, z drugiej, realizacji przez bardzo dużą rzeszę instruktorów działalności wykorzystującej obowiązujący oficjalny program do prowadzenia zajęć opartych na tradycyjnej metodyce i zgodnie z harcerskimi ideałami.

Trzeba by tu zjeść przysłowiową beczkę soli, aby chociaż częściowo zrozumieć czasy, w których przyszło działać harcerstwu między 1960 a 1980 rokiem. Doskonałym przykładem stało się powołanie w 1973 roku w szkołach średnich Harcerskiej Służby Polsce Socjalistycznej (HSPS). W czerwcu 1973 roku na polecenie PZPR powstała Federacja Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej. Cel był jeden: intensyfikacja działań na rzecz socjalistycznego wychowania młodzieży. Wprawdzie nikt tego oficjalnie nie mówił, to powszechnie uważano, że w pespektywie miało dojść do powołanie jednej organizacji młodzieżowej. Na początku organizacje należące do Federacji „dopisały” do swoich nazw słowo „socjalistyczny” ( np. Socjalistyczny Związek Studentów Polskich ). Jedyną organizacją, która zachowała swoją dotychczasową nazwę był ZHP. Jednak coś za coś. Ustalono, że w szkołach średnich zacznie być realizowany program pod nazwą HSPS. Była to próba wprowadzenia pionierskich metod pod płaszczykiem harcerstwa. Wprowadzono m.in. nowe umundurowanie, krajki zamiast chust, berety zamiast rogatywek. Napotkało to na bierny opór wielu drużynowych i samych harcerzy. Wiele drużyn starszoharcerskich nigdy nie założyły nowych mundurów. Uciekając od HSPS zakładano młodzieżowe kręgi instruktorskie i drużyny specjalnościowe. Najpopularniejszą stała się specjalność „turystyczna”, jako najbardziej pojemna metodycznie i programowo. Była to bierna i skuteczna forma protestu, a zarazem tak mocno zakorzeniona, przekazywana z pokolenia na pokolenie idea „harcerstwa niepokornego”. Ucieczką przed HSPS-em były również liczne tzw. „eksperymenty metodyczne”. Pod płaszczykiem tych form pracy, bardzo wiele środowisk harcerskich przemycało do swoich drużyn tradycyjne metody pracy skautowej. To właśnie te środowiska po roku 1980 stworzyły podstawy pod przyszłe przemiany prowadzące do ruchów odnowy ZHP. Obradujący w marcu 1981 roku VII Zjazd ZHP, który wprawdzie nie dokonał zasadniczych zmian w Związku, mógł się jednak poszczycić wystąpieniem ZHP z FSZMP, odrzuceniem programu HSPS i legalizacją ruchów programowych.

Systematyczna i konsekwentna praca wielu instruktorów prowadzących drużyny i kręgi instruktorskie w latach 1960 – 1980 sprawiła, że na fali wydarzeń Sierpnia 1980 roku i zachodzących wówczas w Polsce zmian społeczno - politycznych, harcerstwo niepokorne po raz kolejny podjęło próbę „odnowy” harcerstwa w duchu przedwojennych tradycji służby Bogu, Polsce i bliźnim.

Drzwi do odnowy otworzyło harcerskie środowisko Krakowa. We wrześniu 1980 roku grupa instruktorów wystosowała List Otwarty, w którym nakreślono główne kierunki zmian w ZHP. Zdaniem sygnatariuszy listu ad 1) harcerstwo miało stać się organizacją wychowującą dzieci i młodzież, a nie organizacją polityczną dla dzieci i młodzieży; ad 2) miało być organizacją demokratyczną; ad 3) miało być organizacją samodzielną.

W Liście, w sposób szczegółowy opisano m.in. na czym mają polegać zasady samodzielności, niezależności, wyboru władz wszystkich szczebli, tolerancji religijnej, mianowania kadry instruktorskiej, wprowadzania metodyki i form pracy, finansowania oraz kontroli wewnętrznej ZHP.

W odpowiedzi na List, jak również w celu połączenia i skoordynowania wysiłku wielu środowisk harcerskich działających na rzecz odnowy harcerstwa, na zwołanej do Warszawy w dniach 25 i 26 października 1980 roku zbiórce instruktorów harcerskich z całej Polski powołano Porozumienie Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego, przekształcone 22 listopada 1980 roku w POROZUMIENIE KRĘGÓW INSTRUKTORÓW HARCERSKICH IM. ANDRZEJA MAŁKOWSKIEGO.

Wkrótce, w ramach Porozumienia, jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać na terenie całej Polski kręgi im. Andrzeja Małkowskiego (KIHAM). W Bydgoszczy krąg powstał w grudniu 1980 roku. Na jego czele stanął hm. Mariusz Dopierała.

„Nikt nie może nas zwolnić od troski o przyszłość Harcerstwa w naszym Kraju”. Ten fragment deklaracji ideowej Porozumienia miał się stać drogowskazem dla wielu harcerek i harcerzy. Okres stanu wojennego i następne lata to etapy kolejnych zmagań o harcerstwo naszych ideałów i marzeń. To czas z jednej strony prześladowań i represji, z drugiej budzenia aktywności wielu środowisk harcerskich i kształtowania postaw sięgających heroizmu.

Na naszym internetowym portalu chcemy przekazać wiedzę o zmaganiach wielu harcerskich środowisk w Bydgoszczy zmierzających do przywrócenia harcerstwu roli, jaka zawarta jest w jego przeszło 100 letniej tradycji. Chcemy przypomnieć, że to co dzisiaj zdawać by się mogło tak oczywistym: wolność, swoboda działania i wyrażania swoich poglądów, jeszcze nie tak dawno leżało w sferze marzeń. Chcemy, aby w niepamięć nie odeszła działalność i postawa wielu instruktorów, którzy dla wierności swoim ideałom gotowi byli ponosić konsekwencje. Chcemy oddać hołd HARCERSTWU NIEPOKORNEMU nie zgadzającemu się na bylejakość, relatywizm i obojętność. Chcemy również uświadomić, że nic nie jest nam dane raz na zawsze i nadal poprzez CZUWANIE i SŁUŻBĘ musimy dbać o wartości, które nam, kolejnym depozytariuszom, przekazały poprzednie pokolenia Harcerek i Harcerzy.

Zespół redakcyjny.

Czuwać i służyć.

Redakcja dziękuje wszystkim osobom które napisały relację ze swojej instruktorskiej służby, udostępniły kolekcję swoich zdjęć i dokumentów na potrzeby powstania tego portalu. Szczególnie  podziękowania kierujemy do dh. Magdaleny Dopierały , dh. Roberta Sawickiego i  Niezależnego Wydawnictwa Harcerskiego    z Warszawy które udostępniło materiały zgromadzone w Archiwum KIHAM.